Czy warto dbać o zainteresowania partnera/ki, których nie do końca dzielimy? Dzisiejszy wpis mówi o tym, że podarowanie dystansu partnerowi sprzyja bliskości.  Jeśli druga osoba lubi coś, co niekoniecznie nas kręci, warto zastanowić się, jakie korzyści mogłoby mieć wspieranie tego.

Związek na lata to relacja, w podczas której zaczynamy wiedzieć o sobie dużo. Zmniejsza się dystans między partnerami. Wypełniony codziennością, wspólnymi obowiązkami, rutyną i masą najróżniejszych wspólnych doświadczeń. W pewnym momencie “zbiornik potrzeby bliskości” zaczyna być naładowany, a nam zaczyna doskwierać “ciągłe razem”. Jak temu przeciwdziałać? Dbając o dystans. Dbając o odrębność.

Danie przestrzeni partnerowi na to, aby interesował się czymś sam i robił coś samodzielnie, pozwala utrzymać naszego zbiornik bliskości na optymalnym poziomie. Czas poświęcony na samodzielne zainteresowania to czas odskoczni, łapania dystansu do siebie nawzajem i nabierania wiatru w żagle. Budowanie “Ja” równolegle z “My”. Bo chociaż piękne wydaje się marzenie o drugiej połowie jabłka, takiej idealnie do nas przylegającej, to tak naprawdę każdy z nas jest osobnym jabłkiem, a to, co nas łączy to co najwyżej koszyk. 🙂

Wspieranie zainteresować drugiej osoby może i nam przynieść garść korzyści. Partner może doświadczyć wielu pozytywnych przeżyć związanych z oprowadzaniem nas po swoim świecie. Daje mu to możliwość bycia dla nas przewodnikiem i nauczycielem. A to rodzi więź. My zaś możemy otworzyć się na nowe doświadczenia i zwiększyć swoją wiedzę o świecie, a nawet dać sobie szansą na rozwój własnych zainteresowań w tym obszarze. Po co? Aby pozostać otwartym na innych. Aby ćwiczyć wewnętrzną tolerancję. A partnerowi dać jasny komunikat, że jego/jej zainteresowania są dla nas ważne. Że szanujemy odrębność. To wiele dla niego/jej znaczy. To budzi wdzięczność i chęć odwzajemnienia. Partner, który ma “coś dla siebie” to taki który ma więcej miejsca na oddech. A dzięki temu bardziej doceni to, co wspólne. Partner, który ma coś swojego to taki, który da nam przestrzeń dla naszych własnych zainteresowań. A to pozwoli nam bardziej docenić to, co wspólne. Bo prawda jest taka, że w tym obszarze dystans sprzyja bliskości.

Dzięki takiemu nastawieniu udało mi się polubić oglądanie meczów piłki nożnej. A wierzyłam, że nie jest to możliwe. Nauczyłam się na tyle dużo zasad gry aby w miarę rozumieć to, co oglądam. Zrobiło się więc dość interesująco! Nie oglądam wszystkim meczów, jakie lecą! Mam własne zajęcia. Ale miło jest czasem usiąść razem i wspólnie spędzić czas na oglądaniu i rozmowach o piłce. I nie tylko ja się z tego cieszę.

Zaś gdy ja mam wsparcie w odnalezieniu czasu dla siebie, kiedy robię to, co mnie interesuje i jestem sama dla siebie, jestem potem lepszą partnerką i lepszą mamą. Bo w tym obszarze dystans sprzyja bliskości.

A Ty, jak dbasz o odrębność swojego Partnera/rki?